Wspólnie z Łukaszem Komłą z portalu NowaMuzyka.pl i bloga Płyty (nie)słuchane prezentujemy sylwetkę artysty.

Zwykło się mówić o Mozarcie jako cudownym dziecku epoki baroku. Gdyby próbować przenieść ten kulturowy slogan w dzisiejsze czasy to z całą pewnością takim wyjątkowym dzieckiem jest Oren Ambarchi – australijski kompozytor oraz multiinstrumentalista, najbardziej przywiązany do gitary i perkusji.

Urodził się w 1969 r. w Sydney, w rodzinie o iracko-żydowskich korzeniach. Zaczął występować już jako siedemnastoletni perkusista. W trakcie jednej z prób odkrył dla siebie także walory brzmieniowe gitary elektrycznej. Po prostu uderzał w jej struny pałeczkami i dłońmi, czyniąc z niej integralny instrument perkusyjny. Jak sam podkreśla, cieszy się, że nie jest wykształconym muzykiem, przez to nie jest obarczony jakimikolwiek schematami. W dużym stopniu ukształtowała go muzyka rockowa, której dużo słuchał w młodości, ale później nastąpiło spotkanie Ambarchiego z elektroniką, minimalizmem i wieloma innymi awangardowymi formami muzycznymi. W tamtym czasie fascynowała go szczególnie twórczość Mortona Feldmana i Alvina Luciera.

Pierwsze noise’owe kroki Australijczyk stawiał wraz z Robbie’em Avenaim w projekcie Phlegm. Z tym artystą współorganizował także przez dziesięć lat festiwal What Is Music. Ambarchi nigdy nie podążał jedną ścieżką, zawsze angażował się w rozmaite przedsięwzięcia, co konsekwentnie czyni do dziś. Bardzo szybko zainteresowała się nim brytyjska wytwórnia Touch, która w 1999 r. opublikowała jego album „Insulation”, a w późniejszych latach także kilka następnych. Właściwie od tamtej pory artysta jest cały czas związany z tą słynną oficyną. Wtedy też zaczął nagrywać z Christianem Fenneszem, Peterem Rehbergiem (założyciel Editions Mego), Keithem Rowe’em i Paulem Goughem (ich płyta nosi tytuł „Afternoon Tea”, 2000 r.). Pierwszy znaczący solowy sukces w karierze Australijczyka nadszedł w 2003 r., w postaci prestiżowej nagrody Prix Ars Electronica za wydawnictwo „Triste”. Rok później nastąpił kolejny ważny moment w życiu Ambarchiego, tj. rozpoczęcie współpracy z amerykańską grupą metalową Sunn 0))), która rozciągnęła się na kolejna lata.

Patrząc na dokonania Ambarchiego z perspektywy jego trzydziestoletniej aktywności na scenie (regularnie występuje od 1986 r.), trudno jest wymienić muzyków, z którymi nagrywał, koncertował i gościnie wspomagał w studiu. Za to na pewno należy wspomnieć Johana Berthlinga (wybitny basista m.in. Fire! Orchestra i Angles). Ich pierwszy wspólny materiał to „My Days Are Darker Than Your Nights”. W 2015 r., po dwunastu latach przerwy, muzycy opublikowali swój drugi longplay zatytułowany „Tongue Tied”. Elektryzująca współpraca Orena Ambarchiego z artystami: Otomo Yoshihide, Keiji Haino, Jimem O’Rourke, Toshimaru Nakamurą, Phillem Niblockiem, Merzbowem, Richardem Pinhasem, Thomasem Brinkmannem, Robinem Foxem, Jamesem Rushfordem, Joe Talią i wieloma innymi, stała się bardzo ważnym rozdziałem w historii współczesnej muzyki eksperymentalnej i improwizowanej.

Doskonałym podsumowaniem i zarazem nowym rozdziałem w rozległym akwenie poszukiwań Australijczyka jest solowe wydawnictwo „Hubris” z 2016 r., na którym zaproszeni artyści z różnych galaktyk stylistycznych (m.in. Arto Lindsay, Jim O’Rourke, Ricardo Villalobos, Keith Fullerton Whitman, Will Guthrie) stworzyli z Ambarchim psychodeliczno-krautrockową orkiestrę. Wchodzącą w głąb pojęcia czasu, przestrzeni, dyscypliny w rytmie, a tym samym zamieniając przyjęte prawidłowości w nieustający ruch, wzrastanie i czasoprzestrzenną koegzystencję.

Autorem tekstu jest Łukasz Komła, dziennikarz NowaMuzyka.pl, który prowadzi też strony Polyphonia i bloga Płyty (nie)słuchane.

Sacrum Profanum – wejdź do strefy dyskomfortu!

Kraków, 26 września - 1 października 2017
Na Festiwal Sacrum Profanum zapraszają Miasto Kraków i Krakowskie Biuro Festiwalowe.
Więcej o festiwalu: sacrumprofanum.com

źródło: informacja prasowa