Wspólnie z Krzysztofem Kwiatkowskim z bloga 3szostki.pl prezentujemy błyskawiczne wprowadzenie do twórczości artysty.

Louis Thomas Hardin spełnia niemal wszystkie kryteria kultowej postaci. Przede wszystkim w powszechnej świadomości funkcjonuje jako artysta niedoceniany, bagatelizowany i zapomniany. Jego życiorys (o którym szczegółowo dowiecie się niemal z każdego dostępnego tekstu opowiadającym o naszym bohaterze), naznaczony tragedią, ekstrawagancją, kontrowersją i wieloma zwrotami akcji, wydaje się wprost stworzony do ekranizacji. Ponadto twórczość Hardina była uwielbiana przez tak wybitne osobowości jak Charlie Parker, a o jego wpływie na wielu innych - często z najwyższej półki - muzyków można mówić godzinami. Dodajmy jeszcze do tego mit, który głosi, że o Moondogu na poważnie mówi się dopiero od kilku lat, po długim okresie milczenia. Niewątpliwie każdy z tych elementów tworzy legendę.

Są to historie dopasowane do pewnej atrakcyjnej narracji, wszak niemal każdy z nas lubi uczestniczyć w czymś nieodgadnionym i nie do końca odkrytym, ale w żadnym wypadku nie zmienia to faktu, że mówimy o człowieku odpowiedzialnym za ogrom wspaniałej oraz jedynej w swoim rodzaju muzyki - i to na niej warto się skupić. Dyskografia Moondoga obfituje w wydawnictwa z wielu różnych bajek, które zarazem łączą się w jeden logiczny ciąg. W pierwszej kolejności najlepiej (i najłatwiej) sięgnąć po trzy klasyczne płyty Hardina (wszystkie nazwane "Moondog") oraz - bonusowo - po "Elpmas", materiał z 1991.

Wydanej w 1956 płyty self-titled nie sposób porównać do czegokolwiek innego opublikowanego wcześniej; ba, nie sposób nawet porównać do muzyki nagranej w kolejnych dekadach. To trwające ledwie pół godziny dzieło splata ze sobą drogi muzyki poważnej, jazzu i folku. I choć na pierwszy rzut oka nie ma w tym nic zaskakującego, to na drugim planie rozgrywają się przedziwne historie, gdzie hardinowa exotica przedziurawiona zostaje cudacznymi avant-folkowymi wkrętami i odgłosami otoczenia (np. żab). Ten tropikalny mistycyzm, niemalże pozbawiony kontestacji, zupełnie rozbraja. I fascynuje.

Przeskakujemy o 13 lat. "Moondog" z 1969 należy do grona najważniejszych dzieł minimalizmu. Najważniejszych, ale także najprzystępniejszych. Orkiestrowe, post-wagnerowo-jazzowe aranże zlewają się z brzmieniem ówczesnych filmowych ścieżek dźwiękowych. Dostojność muzyki Moondoga niejednokrotnie nabiera specyficznych rumieńców - jest to uniwersalna i elastyczna majestatyczność, zaś harmonie wydają się wręcz namacalne. To przepiękne, oczyszczające dzieło.

Dwa lata później światło dzienne ujrzał "Moondog 2" (czyli właściwie trzeci self-titled), zbiór 26 utworów-miniaturek. Ulokowanie ich, jak to bywa w przypadku Hardina, w jednej konkretnej przegródce jest właściwie niemożliwe. Nieco ryzykując można powiedzieć, że dwójka zeswatała ze sobą poptymistyczny folk z muzyką barokową, co finalnie prowadziło do dźwięków podniosłych, niemalże pastoralnych, okraszonych śpiewem June Hardin (córki Moondoga), które jednocześnie cechowały frywolne oraz beztroskie melodie.

Na sam koniec wprowadzenia warto sięgnąć po "Elpmas": krystalicznie czysty, krzepiący minimal. Pod względem faktur jest to być może najbardziej ambientowy longplay Moondoga. To także album potwierdzający, że Hardin kilkadziesiąt lat po swoim debiucie w dalszym ciągu był artystą poszukującym, głodnym nowych wrażeń, nawet jeśli trzymał się ram opracowanych już w latach pięćdziesiątych.

Autorem tekstu jest Krzysztof Kwiatkowski z bloga 3szostki.

Twórczość Moondoga na festiwalu Sacrum Profanum:

Moondog Madriagals
Dwa francuskie zespoły – Dedalus i Muzzix stworzyły program poświęcony Moondogowi w związku z przypadającą w zeszłym roku setną rocznicą urodzin Hardina. Album Round the World of Sound pokazuje kompozytora jako dalekiego potomka Bacha czy Monteverdiego, dlatego jego utwory prezentowane są jako cykl madrygałów.
Teatr Ludowy, 27 września, 19.00

Tribute To Moondog
Wierne duchowi Moondoga aranżacje, uwzględniające instrumenty wymyślone przez kompozytora, pokazują całą różnorodność brzmieniową jego muzyki i z dokładnością odtwarzają napisane przez niego partie wokalne. W kierunku elektroniczno-tanecznych interpretacji poszedł paryski kwintet Cabaret Contemporain, znany z interpretacji nagrań różnych kompozytorów/zespołów (John Cage, Terry Riley, Kraftwerk) oraz tworzeniu akustycznej elektroniki (muzyki granej na instrumentach, stylizowanych na elektroniczną). Wspólnie z dwiema szwedzkimi wokalistkami Lindą Olah i Isabel Sörling wzięli na warsztat utwory z płyty Moondog. Ich interpretacje ujrzały światło dzienne pod koniec 2015 roku nakładem wytwórni Sub Rosa. Materiał ten zostanie zaprezentowany na żywo obok interpretacji bardziej gitarowych, bluesowych, instrumentalno-wokalnych muzyki Nowojorskiego Wikinga w wykonaniu Raphaela Roginskiego z zaproszonymi gośćmi specjalnymi: Natalią Przybysz i zespołem Širom ze Słowenii. Roginski jest jednym z najoryginalniejszych polskich gitarzystów, budujący własny język w dialogu z muzyką źródeł (żydowską, bliskowschodnią, słowiańską, amerykańską), Bachem, Coltranem, Purcellem, a teraz i Moondogiem w oparciu o trans, skupienie i surowość. To w sumie trzy zupełnie różne interpretacje twórczości Moondoga.

Sacrum Profanum – wejdź do strefy dyskomfortu!
Kraków, 26 września - 1 października 2017
Na Festiwal Sacrum Profanum zapraszają Miasto Kraków i Krakowskie Biuro Festiwalowe.
Więcej o festiwalu: sacrumprofanum.com

źródło: informacja prasowa