O książce z happy endem

Przejdź do: tagów i powiązań

We wrześniu tego roku na rynku wydawniczym ukazała się nowa książka. „Tajemnica Zafiry” to opowieść od dwóch dziewczynkach, które za sprawą tajemniczych okoliczności wyruszają z małego miasteczka w świat pełen przygód i fantazji. Autorką tej historii jest debiutująca pisarka Roxana Wojtas-Tabiś, która opowiada nam o trudnościach związanych z realizacją swojego marzenia, ale i o szczęśliwym zakończeniu.

Wkrakowie.pl: Jest Pani autorką niedawno wydanej książki „Tajemnica Zafiry”. To Pani literacki debiut. Zanim przejdziemy do rozmowy o książce, proszę nam zdradzić, czym zajmuje się Pani na co dzień?

Roxana Wojtas-Tabiś: Z wykształcenia jestem rehabilitantem. Od kilkunastu lat pracuję w firmie farmaceutycznej, wychowuję dwójkę wspaniałych dzieci, a wieczorami staram się wykraść trochę wolnego czasu, aby przelać swoje pomysły na papier.

W wywiadzie dla jednego z serwisów internetowych mówi Pani o tym, że książka ta spełniła Pani marzenie. Co było Pani celem – zostanie pisarką, czy wydanie tej konkretnej pozycji?

Rzeczywiście, napisanie książki było moim marzeniem już od bardzo dawna. Jeszcze jako mała dziewczynka pisałam opowiadania, które potem czytałam w szkole lub chowałam do szuflady. Do tej pory moi szkolni koledzy i koleżanki pamiętają niektóre z nich. Potem życie potoczyło się inaczej i na pisanie zabrakło czasu. Dopiero w zeszłym roku pomyślałam, że nadszedł mój czas i warto wrócić do tego, co sprawiało mi kiedyś tak wielką przyjemność. Początkowo książkę napisałam dla mojej 11-letniej córki. Zaczęłam od krótkiego opowiadanka, które z czasem znaczenie się rozrosło. Nie miałam wówczas konkretnego planu i nie zastanawiałam się czy zostanę pisarką. Okazało się, że książka bardzo spodobała się nie tylko moim dzieciakom, ale i pociechom znajomych. Wtedy pomyślałam , że może warto wydać „Tajemnicę Zafiry” i udostępnić ją większej liczbie czytelników. Z informacji, które teraz dostaję od dzieci i młodzieży wiem, że było warto.

Czy trudno jest w Krakowie wydać debiutancką książkę? Jakie utrudnienia spotykała Pani na swojej drodze?

Wydanie pierwszej książki to prawdziwa walka z wiatrakami. Nikt nie chce wydać pozycji nieznanego autora, bo nie ma pewności czy książka się sprzeda. Nie znałam zupełnie nikogo, kto mógłby mi pomóc lub cokolwiek doradzić. Rzuciłam się, można powiedzieć, na głęboką wodę. Moja determinacja była tak wielka, że pomimo wielu odmownych odpowiedzi ze strony wydawnictw udało mi się osiągnąć wymarzony cel i wprowadzić książkę do sprzedaży. Po pewnym czasie spotkałam wielu życzliwych ludzi, którzy cierpliwie odpowiadali na moje pytania. Oczywiście jestem na początku tej długiej drogi.

Skąd wzięła Pani inspirację do historii opowiedzianej w książce?

Moje dzieci, tak jak wszystkie inne, bardzo chciały mieć psa. Niestety, mieszkamy w takim miejscu, że wyprowadzenie go na spacer jest bardzo utrudnione. Po wstępnych negocjacjach zdecydowaliśmy się na kota. Szybko stał się on wspaniałym towarzyszem zabaw wszystkich domowników. Zafira jest właśnie kotem, ale bardziej niesamowitym niż nasz pupil. To właśnie ta postać, kryje w sobie mnóstwo tajemnic. Reszta książki opowiada o przyjaźni, podróży, pierwszej fascynacji, czyli tym za czym tak naprawdę wszyscy tęsknimy.

Jest Pani mieszkanką Krakowa, mimo to umiejscowiła Pani swoje bohaterki w małym miasteczku oraz kolumbijskiej dżungli. Skąd ta ucieczka od naszego miasta?

Specjalnie nie podałam nazwy miejscowości, w której mieszkają główne bohaterki. Chciałam, aby czytelnik sam wyobraził sobie lokalizację, może miasto, w którym chciałby mieszkać lub mieszka obecnie. Zupełna dowolność interpretacji. Dlaczego kolumbijska dżungla? Trudno odpowiedzieć na to pytanie nie zdradzając zbyt wielu szczegółów. Magiczne, niebezpieczne miejsce, indiańskie wioski, czarodziejski kryształ, nieprzewidywalne sytuacje i odpowiednie zwierzęta...

Co przez tą książkę chciała Pani przekazać swoim młodym czytelnikom?

Przede wszystkim chciałam napisać książkę zarówno dla dziewczyn jak i chłopców. Próbowałam wprowadzić wiele wątków, szybkie zwroty akcji, prosty język i zminimalizować wszystko to, co dla młodego czytelnika może być nudne. Książka zainteresowała nawet tych, którzy nie lubią czytać. Z jednej strony przyjaźń, dla której trzeba coś poświęcić, z drugiej - przygoda, która odrywa od szarej rzeczywistości, rodzina, która jest jednością nawet w najtrudniejszych chwilach.

Czy Pani dzieci miały swój udział w powstawaniu „Tajemnicy Zafiry”?

Jak wspomniałam na początku mam dwójkę dzieci. 12-letnią córkę i 7-letniego syna. Okazali się bardzo pomocni podczas mojej pracy nad powieścią. Wiele pomysłów pochodzi właśnie z ich sprytnych główek. Odbiorcami mojej książki są dzieci i młodzież, dlatego opinia moich ukochanych recenzentów była najważniejsza. Surowo oceniali poszczególne rozdziały i pomagali w tworzeniu kolejnych przygód. Mój syn był zawiedziony, że nie napisałam o piratach, których koniecznie chciał przeforsować.

Jakie uczucia towarzyszą Pani po wydaniu swojej pierwszej książki - ulga, rozczarowanie, entuzjazm?

Jestem bardzo szczęśliwa, że wydałam książkę. Przede mną jeszcze daleka droga, ale początek mam już za sobą. Najtrudniej jest zacząć. Oczywiście na początku były obawy, jak książka zostanie odebrana przez czytelników. Otrzymałam mnóstwo pozytywnych opinii i wiele ciepłych słów, co jeszcze bardziej zdopingowało mnie do pracy. Liczę się z zarówno pozytywną jak i negatywną recenzją, bo to jest wpisane w życie każdego, kto tworzy coś dla innych. Pracuję nad drugą częścią Tajemnicy Zafiry i mam nadzieję, że zostanie tak fantastycznie przyjęta jak część pierwsza. Liczę, że spotkamy się niebawem kolejny raz.

Życzę więc spełnienia tych planów. Dziękuję za rozmowę.
Beata Pałach

artykuł z dn. 2011-11-10

Reklamy i ogłoszenia publikowane na stronie wkrakowie.pl nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów Kodeksu Cywilnego. FRISCOM s.c. nie odpowiada za treść reklam i ogłoszeń publikowanych na stronie.